"Czerwona Królowa"

 "Czerwona Królowa"

Victoria Aveyard  || Moondrive



"Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów – recytuje z pamięci Tyberiasz, streszczając moje życie. – Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligentna, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu. […]"

– A mimo to jest w tobie coś więcej. – Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. – Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?"

Ivy o "Czerwona królowa":
Do przeczytania "Czerwonej Królowej" w pewien sposób zmusiła mnie moja przyjaciółka, która przywiozła mi ją odwiedzając mnie. Zaraz po jej odjeździe stwierdziłam, że przeczytam ją jak najszybciej, by nie mieć później jakichkolwiek dylematów typu "O matko, nie przeczytałam jej, a już muszę oddać..". Całe zamieszanie w mojej głowie (to opisane na górze) spowodowane było moją długą blokadą czytelniczą, nie ważne po jaką książkę sięgnęłam i tak kończyłam w połowie twierdząc, że dalej nie mogę tego czytać.
Po co to piszę i co to ma wspólnego z tą książką? Właśnie to, że dzięki niej się przemogłam i znów czuję ciągły głód czytania. A co do samego tworu Victorii Aveyard..
Książka od pierwszych słów do nie wszystkich może przemawiać, i w sumie byłam jedną z tych osób. Aż do drugiego rozdziału, później książka pochłonęła mnie całkowicie i "wyrzuciła" znów w realny świat jakieś 150 stron później. Biorąc pod uwagę charaktery bohaterów oraz to w jaki sposób na końcu akcja się odwróciła i stało się coś czego nikt się nie spodziewał *zero spojlerów* wszyscy mogą śmiało powiedzieć, iż autorka zasłużyła na solidne 9/10.

[P.S. Przepraszam za tak długi czas braku jakiekolwiek znaku życia, ale nie mogłam przemóc się przez blokadę czytelniczą (co zresztą napisałam na górze). Do końca ferii powinno się pojawić dość sporo recenzji, więc zapraszam!]

Komentarze

Popularne posty